Cała moja przygoda z fotografią zaczęła się w momencie, kiedy w moje posiadanie wszedł Siemens ST55. Komórka, która ma wbudowany aparat fotograficzny. O tyle to było wygodne, że zawsze pod ręką. Niestety z czasem zaczęło brakować miejsca na kolejne fotografie.
W związku z tym rodzina sprawiła mi prezent i kupiła kabel do łączenia się z komputerem. Tak, na początku musiałam ostro selekcjonować fotografie ze względu na niewielką pamięć telefonu. No i wiele nie widziałam. Dopiero na monitorze zobaczyłam jaki jest prawdziwy efekt fotografii. Widoczne piksele i słaba jakość to była cała udręka. Mimo tego zaczęłam zdjęcia umieszczać na internetowym forum poświęconym fotografii - plfoto.com.
Moje pierwsze kilka tygodni w Internecie wiele mnie nauczyło. Zaczęłam kombinować w Corel Photo-Paint (programie do obróbki zdjęć). Chciałam, żeby zdjęcia miały lepszą jakość, to raz, a dwa - zaczęłam się denerwować gdy widziałam "pewnie PS". Otóż nie PS a Corel :)
Manipulacje starałam się ukryć za wszelką cenę. Niektórym moje zdjęcia bardzo się podobały mimo jakości, a raczej jej braku, inni dyskryminowali moje prace tylko dlatego, że nie miałam za co kupić aparatu fotgraficznego. Na szczęście cały mój problem szybko się rozwiązał.
Zbliżało się święto Bożego Narodzenia... Na GG odezwał się do mnie ktoś z propozycją, że chce mi podarować aparat - Nikona F-801. Ucieszyłam się bardzo. Z początku myślałam, że mi się to wszystko śni. Tutaj chcę bardzo, ale to bardzo podziękować Jerzemu z Kanady.
W tym samym czasie, nieświadomy Łukasz (narzeczony, obecnie mąż) kupił mi w prezencie Konicę Minoltę DiMage Z3. Od tego czasu w sumie nie mam na co narzekać. Wszystkie aparaty działają, ale szczerze powiedziawszy wygrała Z3 z tego względu, że aparatem cyfrowym najwygodniej i ekonomicznie robi się fotografie. Jakość również jest niezła.
Na koniec - marzenia się spełniają.